wtorek, 20 września 2016

Urodzinowe rozpieszczanie

Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że stuprocentowo trafione prezenty urodzinowe dostaję tylko wtedy, kiedy sama je sobie sprawię lub kiedy "delikatnie" zasugeruję, co chciałabym dostać. W tym roku postanowiłam, że obdaruję się wyjątkowo hojnie i sprawię samej sobie dużo radości w ten wyjątkowy dzień, który od paru lat zaniedbywałam. Jakiś czas przed urodzinami (które obchodzę 18 września) kupiłam i zamówiłam kilka rzeczy i postanowiłam, że odpakuję je dopiero w ten dzień... Muszę przyznać, że było to nie lada wyzwanie :) Nawet kiedy wiem, co znajduje się w paczce to i tak nie mogę się doczekać momentu jej otwierania.

Jesteście ciekawi, co sobie podarowałam i co dostałam?
 



Przede wszystkim kilka wspaniałych książek!
Niektóre z nich chciałam przeczytać już od dawna, reszta wpadła mi w oko w ostatnim czasie. Jestem bardzo podekscytowana i już nie mogę się doczekać czytania.






Kolejnymi prezentami, które sama sobie sprawiłam są drobiazgi poniżej.




Gumki Invisibobble w przepięknym, wesołym kolorze. Mam wersję bezbarwną, więc postanowiłam, że tym razem zaszaleję i sprawię sobie coś kolorowego.

Pędzel Hakuro flat top H50 to coś, czego brakowało w mojej kosmetyczce od dawna. Nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z jego zakupem.

T-shirt Vegezone zakupiony stacjonarnie w sklepie Fairma (Kraków, ul Dajwór 20 - serdecznie polecam!). Mam jeszcze bokserkę i bluzę z tym samym napisem i ze wszystkiego jestem bardzo zadowolona. Bluza jest niesamowicie ciepła i wygodna, kiedyś pokażę ją na blogu.


A teraz przejdźmy do najbardziej ekscytującej części, czyli... kosmetyków! Nie wiem od czego zacząć, ze wszystkiego tak bardzo się cieszę :)




Trzy cudeńka do makijażu oczu od 100% Pure: tusz do rzęs maracuja i dwa cienie do powiek w kremie (star i bahamas). Niestety będę mogła ich użyć dopiero wtedy, kiedy poprawię stan skóry twarzy (AZS daje ostatnio nieźle popalić i powieki mam nieco podrażnione).




Niesamowite kosmetyki Lani, które chciałam zamówić już od dawna (olejek do ciała, olejek do włosów i serum do twarzy). Wyglądają przepięknie, pachną przepięknie, ale czy równie dobrze działają? Zobaczymy.


A teraz pora na gwóźdź programu, czyli prezent od taty (oczywiście "delikatnie" zasugerowany...;))







Sama chyba nigdy nie zdecydowałabym się na kosmetyki do włosów Rahua ze względu na ich wysoką cenę. Maskę do włosów omega 9 oraz finishing treatment wypróbowałam już wcześniej, więc wiedziałam, że będzie to strzał w dziesiątkę. Oprócz tego wybrałam zestaw sześciu mini mgiełek firmy Lotus Wei, którą od dawna chciałam przetestować. Nie wiedziałam, na który zapach się zdecydować, więc taki zestaw będzie najlepszą opcją żeby przetestować wszystkie i wybrać te, które trafiają w mój gust. Bambusowa opaska Hydrea London to gadżet, który na pewno znajdzie u mnie zastosowanie. Brakowało mi właśnie czegoś takiego.


To były moje najlepsze urodziny w życiu jeśli chodzi o prezenty. Wszystkie trafione w 100%! Uważam, że takie rozpieszczanie raz na rok jest świetnym pomysłem. Ten dzień bardzo poprawił mi
nastrój, który ostatnio nie jest zbyt dobry. Przekonuję się na własnej skórze (dosłownie) jak negatywny wpływ ma stres na naszą cerę. Jej stan się pogarsza, co jeszcze bardziej wpływa na samoocenę i nastrój... To takie błędne koło. Ale o tym innym razem, dziś ma być pozytywnie :)


Oprócz prezentów w urodziny nie mogłam odmówić sobie dobrego szampana i wegańskiego ciasta, które sama zrobiłam. Przepis wzięłam ze strony This Rawsome Vegan Life (link), którą swoją drogą  polecam.


(teraz już każdy wie ile mam lat... ;))




Rozpieszczacie się tak czasem?


15 komentarzy:

  1. Spóźnionego wszystkiego najlepszego :) Ja za to miałam urodziny 10 września :D I doszłam do tego samego wniosku co Ty - sama kupiłam sobie prezenty. Głównym powodem był też fakt, że moja rodzina oraz znajomi nie odnajdują się w wegańskich produktach czy kosmetykach.
    Bardzo podobają mi się Twoje nowości. Kilka z tych książek wisi na mojej liście czytelniczej, natomiast kosmetyki 100% Pure od dawna mam na uwadze (liczę na Twoją recenzję w przyszłości). Natomiast tort wygląda bardzo smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Recenzje kosmetyków na pewno się pojawią.
      Tortem wszyscy się zachwycali, a jak powiedziałam, że nie jest pieczony to nie mogli wyjść z podziwu :D

      Usuń
    2. Nie jest pieczony? W takim razie muszę go wypróbować, bo mi z piekarnika nic nie wychodzi XD

      Usuń
    3. Nie, jest chłodzony ;) Na pewno Ci wyjdzie. Zerknij na przepisy na stronie, którą podałam - jest mnóstwo na ciasta bez pieczenia!

      Usuń
  2. 100 lat! Dużo radości! I masę kosmetyków naturalnych!

    A urodzinowe prezenty piękne. Czekam na twoje recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego co najlepsze i spełnienia marzeń! :)
    Zaciekawiłaś mnie kosmetykami Rahua i Lani, chętnie o nich poczytam więcej ;) Flat top Hakuro mam od kilku miesięcy i baardzo go lubię, tak samo gumki Invisi Bobble (muszę zamówić ich więcej!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      Recenzje tych kosmetyków na pewno pojawią się na blogu.

      Usuń
  4. Wszystkiego najpiękniejszego:*
    Ile inspiracji, jestem ciekawa co to za kosmetyki Lani...czekam na recenzje. Rahua mnie kusiły ale mam wrażenie podobnie jak z JMO, że będą za "słabe"/ mało nawilżające do moich wymagających włosów. Na 100% pure nie powinnam w ogole patrzeć bo nic mnie tak nie kusi jak ich kosmetyki:)
    Świetne ciasto:) Nieskromnie powiem, że gotuje bardzo dobrze, natomiast z pieczeniem jest tragedia...zawsze staram się piec zdrowo- i nic mi nie wychodzi(chociaż rodzina zjada bez gadania) oprócz witariańskiego tortu chyba z przepisu Mimi Kirk. W sumie to już z jakiś rok go nie robiłam:) ale moja druga połówka wspomina go do dziś:)
    Wiesz, u mnie stres jest również widoczny- szczególnie na włosach. Ubolewam nad tym, wprowadzam techniki relaksacyjne ale opornie mi idzie. Ciężko zmienić podejście do niektórych spraw, ale nie jest to niemożliwe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia!
      Mnie też kusi większość kosmetyków 100% Pure... ale ja mam gorzej, bo JMO kusi mnie równie mocno ;)
      Ciasto nie jest pieczone! Jest surowe :) I bardzo proste w wykonaniu.
      Niestety walka ze stresem to ciężka sprawa. Potrzeba często wielu lat, żeby zaszły widoczne zmiany. Najważniejsze to się nie poddawać :)

      Usuń
  5. Super, daj znać jak się sprawdzają kosmetyki 100% Pure:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej hej ☺️ Czy doczekamy się recenzji ?:) zamówiłam sobie próbki Rahua- kilku produktów ale póki co przetestowałem tylko szampon i odżywkę na objętość i niestety ńie zrobiły na mnie dobrego wrażenia :(

    OdpowiedzUsuń